mercredi 11 juin 2014

Czy jest sens wchodzić głębiej w bagnet A z APS-C?

Kilka lat temu kupiłem sobie a200, który wtedy szturchał pośladki wśród entry-level lustrzanek (stabilizacja!). Służył mi przez ostatnie kilka lat jako pstrykacz generalny (z kitem i małą flintą) i jestem bardzo zadowolony.



Ostatnio zacząłem jednak głębiej wchodzić w fotografię, dokupiłem 1.8/35 (super szkło!), chcę dokupić lampę, stałkę do portretów i zmienić body, bo chcę pobawić się trochę w studio, a do tego przydałoby się wyzwalanie lamp.



Popatrzyłem trochę na dostępne puszki i jestem ciut zaniepokojony. Niby A77 (mk2 raczej, żebym nie został ze starą stopką) ma wszystko czego potrzebuję (poza optycznym wizjerem), ale co będzie dalej z bagnetem? Wkupię się w szkła i akcesoria, a za 2-3 lata zostanę na lodzie. Albo z lustrem półprzepuszczalnym - do wyświetlaczy w wizjerze mam jakoś wstręt organiczny.



Nawet zacząłem rozważać przesiadkę na bagnet E (w sumie lepiej teraz, niż za 3 lata), bo małe body kuszą, ale tu też pytanie czy zostać przy cropie, czy ciułać pieniądze na A7 (w którym nawet mi ten wyświetlacz tak *bardzo* nie przeszkadzał, ale to może magia metki z ceną). Jakby nie było, zostaję na rynku, gdzie szklarnia jeszcze nie jest zbyt wielka i nie ufam jakoś Sony, że będzie się zachowywać rozsądnie.



Doradzicie coś? Patrzeć na inne systemy? Ktoś zapowiedział, że zostanie przy wizjerach optycznych? Obkupywać się jedynie "defensywnie" - z rynku wtórnego? Iść ślepo w bagnet A z APS-C i liczyć, że najlepsze lata są wciąż przed nami? Nie chciałbym za kolejne 6 lat znowu mieć tego samego dylematu. Co byście zrobili na moim miejscu?



PS. Proszę o przeniesienie do bardziej odpowiedniego działu




Aucun commentaire:

Enregistrer un commentaire