Po pierwsze witam serdecznie, po drugie proszę o cierpliwość i zrozumienie w kwestii założenia nowego, ogólnego tematu, myślę że się przyda nie tylko mnie i nie będzie jałowy:) Mam taki szereg różnych pytań i wątpliwości, że tylko jeden ogólny temat jest wyjściem, jednocześnie będę ambasadorek kilku kolegów z podobnymi dylematami.
A teraz do rzeczy.
Mówi się, że nie ma rzeczy do wszystkiego. Co jest do wszystkiego, jest do niczego. Ja jednak chcę podjąć próbę znalezienia złotego środka.
Po pierwsze primo;). Nie jestem fotografikiem. Nie zarabiam fotkami. Nie podziwiam bokehów, nie poszukuję przepaleń. Jestem zaawansowanym amatorem, w rozumieniu takim, że nie focę na „auto”, no i nieco orientuje się jak to technicznie wszystko działa. I zależy mi na jakości.
Po drugie, czego potrzebuję. Potrzebuję dobrych zdjęć i dobrych filmów. Zdjęcia wywoływałem w ciemni jeszcze w latach 80tych, potem mało miałem do czynienia z fotografią, w końcu żona (wówczas przyszła) zamarzyła lustrzanki, niestety okazało się że nie będzie fotografikiem, nie będzie to jej hobby, a Pentax K200D używany był sporadycznie. Ja z kolei potrzebuję aparatu w góry i płytko pod wodę. Niestety kręgosłup chory i każdy gram się liczy w górach, a pod płytką wodę (egipski snurk) do pentaxa nie ma dedykowanych obudów podwodnych. Jednocześnie świat idzie do przodu i czasem jakiś Canon trafi w ręce no i żal tyłek ściska, że zdjęcia lepsze wychodzą. Lepszość tych zdjęć polega na czarodziejskim i mało dla mnie zrozumiałym wyciąganiu z matryc APS-C większych możliwości przy wyższym ISO, tak by odszumianie nie mydliło. Cała reszta jest względna tak bardzo, jak gruby portfel masz na szkła. Bo jak ktoś ma gruby, to na focenie imienin u cioci kupi obiektyw za 3 tys zł, co jest bez sensu. Reasumując:
Mój pentax k200D z przyzwoitymi obiektywami (ale nie topowymi) Tamronem 17-50 czy DA 55-200 robi przyzwoite zdjęcia do ISO 400 potem już szumi nieakceptowalnie, trzeba zwiększyć czas, co wpływa na ostrość, oczywiście zależy od przysłony i ogniskowej. Ale jak pobawiłem się EOSami od Canona i to nie droższymi niż 3 tys zł to użyteczne ISO wzrasta do 3200 i to z palcem w uchu. Myślałem więc zmienić puszkę, ale na Canona szkoda, bo mam fajne szkła do pentaxa, niestety bez stabilizacji, niezła, amatorska szklarnia do EOSów plus body to już co najmniej 8 tys zł. Za dużo, jak dla mojego targetu wykorzystania sprzętu. Wymienić puszkę na pentaxa K-50? Użyteczne ISO raptem 800, może 1600, filmiki (o których za chwilę) fatalne, gorsze niż w małpkach. A z tamrokiem taki aparat prawie 1300 gram, więc w góry nie lza;) No i pod wodę nie zabiorę.
Nabyłem zatem Nikona AW120 – mrozo-wstrząso-wodoodporny z w miarę jasnym światłem (chyba 2.8). Co z tego, skoro matryca mała 1/2.3 cala a przysłony 2.8 używa kiedy chce bo tryby dla idioty. Nic mnie tak nie wkurza w tym aparacie, jak to całe wifi, gps, przyjazna automatyka, wykrywanie twarzy i mordki kota, tryby artystyczne… po co to komu? No ale w sumie był optymalniejszy od Olka TG-2 bo ten ostatni kręci filmy fatalne. Reasumując nie jest źle, ale chyba jednak bliżej mu do małpki, szumy, mydełko, aberracja, choć przeciętny zjadacz chleba będzie zadowolony. Mnie się marzy kompromis.
No i z tego wszystkiego zacząłem czytać o bezlusterkowcach, a że obraz ruchomy też jest istotny, od razu pomyślałem o Sony, które z jakości filmów jest znane.
Tym samym szukam aparatu:
- na w miarę szybkie, bez wyciągania z plecaka, przypinania w każdych warunkach lampy, ofocenie imprezy rodzinnej,
- na wakacje, architektura, górki, panoramy itp.,
- na focenie zwierzaków, ale nie jak Wajrak z 200 metrów, ale ukochanego psa, jakiś jelonków czy ptaszków ale tu 200mm wystarczy (choć jak czytam, to tutaj sony E nie ma czym zaszaleć),
- Na robienie w miarę przyzwoitych filmów właśnie z ww. okoliczności, by nie raziły jakością (być może z wykorzystaniem naobiektywowych pierścieni led,
- jak najdzie ochota, jakiegoś portretu żony czy psiaka jasną stałką, jakieś filmiki poklatkowe czy zdjęcia z dłuższym czasem naświetlania,
- możliwość wsadzenia toto do obudowy podwodnej, którą nabędę za 1-1,5 tys zł i pofocę, pokręcę przy snurkowaniu (płytko czyli jasno),
- aparatu poręczniejszego i lżejszego niż lustra.
Chciałbym to wszystko osiągnąć z jakością zdjęć ze współczesnych lustrzanek, ciut lepszą niż mój K200D. Pierwszym pomysłem był NEX-6 bo nie lubię bezsensownego upakowywania pikseli jak w a6000. A po co to komu? A na co? Ktoś, kto foci w celu zrobienia plakatu lub bilbordu ma lustro za 15-20k zł. Sample wideo z NEX’a-6 zaskoczyły mnie pozytywnie. Oczywiście te z ze szkłami lepszymi niż kitowe, zaskoczyły pozytywniej. Niestety sample foto mnie rozczarowały, gdyż stwierdzam, linczujcie jeśli chcecie, że użyteczne ISO to 400, może 800. Widzę też lekkie nieostrości, mydełka, aberracje. Oczywiście wszystko zależne od szkła, ale mniej więcej jakość zdjęć porównuję do K200D. Nie rozumiem jednego z rankingów, gdzie NEX-6 był na miejscu 7 a EOS 60D na 17-tym. Sorry, ale jakość zdjęć jeszcze dla mnie dużo gorsza.
A6000 jakoś mnie nie bierze, wkurza te 24myliony, na A7 mnie nie stać i chyba nie potrzebuję, chyba że cena spadnie… szkoda że nie ma uszczelnionych korpusów, choć przeciwpyłowo, ale z drugiej strony mimo focenia w terenie i na wycieczkach, przez 6 lat nie fociłem uszczelnionym pentaxem w deszczu czy tarzając się w błocie. No a na rafę to już obudowa, którą można dostać za 1 tys zł.
Więc zastanawiam się, czekać jak dalej potoczy się rozwój bezlusterkowców, może coś szczelniejszego, magnezowo-konstrukcyjnego, z jeszcze lepszym af, może obiektywów będzie więcej i zaczną tanieć czy sprzedawać pentaxa ze szkłami, sprzedań aw120 dołożyć kilka stów i kupić NEX-6 z lepsiejszymi obiektywami i ruszać w górki a żonie wreszcie wrzucić na YT filmiki z naszym niesformym jamnikiem?
Nie zamordujcie za tak długi post ale może i ten temat pomoże podobnym jak ja…
A teraz do rzeczy.
Mówi się, że nie ma rzeczy do wszystkiego. Co jest do wszystkiego, jest do niczego. Ja jednak chcę podjąć próbę znalezienia złotego środka.
Po pierwsze primo;). Nie jestem fotografikiem. Nie zarabiam fotkami. Nie podziwiam bokehów, nie poszukuję przepaleń. Jestem zaawansowanym amatorem, w rozumieniu takim, że nie focę na „auto”, no i nieco orientuje się jak to technicznie wszystko działa. I zależy mi na jakości.
Po drugie, czego potrzebuję. Potrzebuję dobrych zdjęć i dobrych filmów. Zdjęcia wywoływałem w ciemni jeszcze w latach 80tych, potem mało miałem do czynienia z fotografią, w końcu żona (wówczas przyszła) zamarzyła lustrzanki, niestety okazało się że nie będzie fotografikiem, nie będzie to jej hobby, a Pentax K200D używany był sporadycznie. Ja z kolei potrzebuję aparatu w góry i płytko pod wodę. Niestety kręgosłup chory i każdy gram się liczy w górach, a pod płytką wodę (egipski snurk) do pentaxa nie ma dedykowanych obudów podwodnych. Jednocześnie świat idzie do przodu i czasem jakiś Canon trafi w ręce no i żal tyłek ściska, że zdjęcia lepsze wychodzą. Lepszość tych zdjęć polega na czarodziejskim i mało dla mnie zrozumiałym wyciąganiu z matryc APS-C większych możliwości przy wyższym ISO, tak by odszumianie nie mydliło. Cała reszta jest względna tak bardzo, jak gruby portfel masz na szkła. Bo jak ktoś ma gruby, to na focenie imienin u cioci kupi obiektyw za 3 tys zł, co jest bez sensu. Reasumując:
Mój pentax k200D z przyzwoitymi obiektywami (ale nie topowymi) Tamronem 17-50 czy DA 55-200 robi przyzwoite zdjęcia do ISO 400 potem już szumi nieakceptowalnie, trzeba zwiększyć czas, co wpływa na ostrość, oczywiście zależy od przysłony i ogniskowej. Ale jak pobawiłem się EOSami od Canona i to nie droższymi niż 3 tys zł to użyteczne ISO wzrasta do 3200 i to z palcem w uchu. Myślałem więc zmienić puszkę, ale na Canona szkoda, bo mam fajne szkła do pentaxa, niestety bez stabilizacji, niezła, amatorska szklarnia do EOSów plus body to już co najmniej 8 tys zł. Za dużo, jak dla mojego targetu wykorzystania sprzętu. Wymienić puszkę na pentaxa K-50? Użyteczne ISO raptem 800, może 1600, filmiki (o których za chwilę) fatalne, gorsze niż w małpkach. A z tamrokiem taki aparat prawie 1300 gram, więc w góry nie lza;) No i pod wodę nie zabiorę.
Nabyłem zatem Nikona AW120 – mrozo-wstrząso-wodoodporny z w miarę jasnym światłem (chyba 2.8). Co z tego, skoro matryca mała 1/2.3 cala a przysłony 2.8 używa kiedy chce bo tryby dla idioty. Nic mnie tak nie wkurza w tym aparacie, jak to całe wifi, gps, przyjazna automatyka, wykrywanie twarzy i mordki kota, tryby artystyczne… po co to komu? No ale w sumie był optymalniejszy od Olka TG-2 bo ten ostatni kręci filmy fatalne. Reasumując nie jest źle, ale chyba jednak bliżej mu do małpki, szumy, mydełko, aberracja, choć przeciętny zjadacz chleba będzie zadowolony. Mnie się marzy kompromis.
No i z tego wszystkiego zacząłem czytać o bezlusterkowcach, a że obraz ruchomy też jest istotny, od razu pomyślałem o Sony, które z jakości filmów jest znane.
Tym samym szukam aparatu:
- na w miarę szybkie, bez wyciągania z plecaka, przypinania w każdych warunkach lampy, ofocenie imprezy rodzinnej,
- na wakacje, architektura, górki, panoramy itp.,
- na focenie zwierzaków, ale nie jak Wajrak z 200 metrów, ale ukochanego psa, jakiś jelonków czy ptaszków ale tu 200mm wystarczy (choć jak czytam, to tutaj sony E nie ma czym zaszaleć),
- Na robienie w miarę przyzwoitych filmów właśnie z ww. okoliczności, by nie raziły jakością (być może z wykorzystaniem naobiektywowych pierścieni led,
- jak najdzie ochota, jakiegoś portretu żony czy psiaka jasną stałką, jakieś filmiki poklatkowe czy zdjęcia z dłuższym czasem naświetlania,
- możliwość wsadzenia toto do obudowy podwodnej, którą nabędę za 1-1,5 tys zł i pofocę, pokręcę przy snurkowaniu (płytko czyli jasno),
- aparatu poręczniejszego i lżejszego niż lustra.
Chciałbym to wszystko osiągnąć z jakością zdjęć ze współczesnych lustrzanek, ciut lepszą niż mój K200D. Pierwszym pomysłem był NEX-6 bo nie lubię bezsensownego upakowywania pikseli jak w a6000. A po co to komu? A na co? Ktoś, kto foci w celu zrobienia plakatu lub bilbordu ma lustro za 15-20k zł. Sample wideo z NEX’a-6 zaskoczyły mnie pozytywnie. Oczywiście te z ze szkłami lepszymi niż kitowe, zaskoczyły pozytywniej. Niestety sample foto mnie rozczarowały, gdyż stwierdzam, linczujcie jeśli chcecie, że użyteczne ISO to 400, może 800. Widzę też lekkie nieostrości, mydełka, aberracje. Oczywiście wszystko zależne od szkła, ale mniej więcej jakość zdjęć porównuję do K200D. Nie rozumiem jednego z rankingów, gdzie NEX-6 był na miejscu 7 a EOS 60D na 17-tym. Sorry, ale jakość zdjęć jeszcze dla mnie dużo gorsza.
A6000 jakoś mnie nie bierze, wkurza te 24myliony, na A7 mnie nie stać i chyba nie potrzebuję, chyba że cena spadnie… szkoda że nie ma uszczelnionych korpusów, choć przeciwpyłowo, ale z drugiej strony mimo focenia w terenie i na wycieczkach, przez 6 lat nie fociłem uszczelnionym pentaxem w deszczu czy tarzając się w błocie. No a na rafę to już obudowa, którą można dostać za 1 tys zł.
Więc zastanawiam się, czekać jak dalej potoczy się rozwój bezlusterkowców, może coś szczelniejszego, magnezowo-konstrukcyjnego, z jeszcze lepszym af, może obiektywów będzie więcej i zaczną tanieć czy sprzedawać pentaxa ze szkłami, sprzedań aw120 dołożyć kilka stów i kupić NEX-6 z lepsiejszymi obiektywami i ruszać w górki a żonie wreszcie wrzucić na YT filmiki z naszym niesformym jamnikiem?
Nie zamordujcie za tak długi post ale może i ten temat pomoże podobnym jak ja…
Aucun commentaire:
Enregistrer un commentaire