Witam,
Ci którzy są tutaj od dawna, to może mnie kojarzą ze starych czasów, a dla pozostałych jestem "nowy" ;-)
Zacząłem robić porządki w nieużywanym sprzęcie, a i "chciej" mnie naszedł na jakieś nowe zabawki. W szczególności utknąłem na tym że nie wożę lustrzanki ze sobą ze względów logistycznych, przez co ostatnie miesiące/lata robie zdjęcia głownie telefonem lub małym kompaktem (ale fun nie ten).
Mam d5d i kilka szkieł do niego, z których tylko 135/2.8 jest warte wspomnienia (również w zestawie z TCx1.4 tamrona). Kombinuje teraz bezlustro, w zasadzie bez jakichś bardzo wyuzdanych wymagań, poza tym żeby było małe w miare ergonomiczne. I miało wizjer oczywiście.
A6000 wydaje się być fajnym wyborem ale.... ten aparat wcale nie jest mały, a i ergonomia dziwna trochę przy pierwszym pomacaniu. I trochę taki... nieładny? Tutaj nie ukrywam że dużo bardziej pasuje mi wygląd i ergonomia np. OM-D. Generalnie na wielkośc chciałbym żeby aparat był zauważalnie mniejszy od posiadanego d5d, który przecież jakiś wielki nie jest.
Wiec pytanie jak w tytule - co z Sony jeśli nie A6000, żeby nie płakać potem że za wolny AF, że za dużo szumi, że....
MPX nie są jakieś krytycznie, chociaż nie ukrywam że 6mpx w d5d już trochę się przeterminowało...
I drugie pytanie - czy warto "trzymać" 135/2.8 i kombinować przejściówki, czy też lepiej poszukać czegoś umyślnego w wybranym systemie bezlustrowym? (tym bardziej ze przy mniejszej matrycy ten obiektyw robi tylko za tele, do portretu za długi)
A może jednak spróbować poszukać jakiegoś body zamiast d5d i zostać przy bagnecie A? Tylko żę wszystko co macałem z Alfy A było jakieś wielkie i strasznie plastikowe. Jakaś podpowiedź w temacie wspólczesniejszego body, niekoniecznie nowego, które mogloby zastąpić d5d bez powiększenia gabarytów? a najlepiej gdyby było mniejsze.
Obczytuje na boku samodzielnie, ale mam zaległości, więc liczę że ktoś wprost z głowy będzie wiedział.
dziekuje i pozdrawiam
BrunoJ
Ci którzy są tutaj od dawna, to może mnie kojarzą ze starych czasów, a dla pozostałych jestem "nowy" ;-)
Zacząłem robić porządki w nieużywanym sprzęcie, a i "chciej" mnie naszedł na jakieś nowe zabawki. W szczególności utknąłem na tym że nie wożę lustrzanki ze sobą ze względów logistycznych, przez co ostatnie miesiące/lata robie zdjęcia głownie telefonem lub małym kompaktem (ale fun nie ten).
Mam d5d i kilka szkieł do niego, z których tylko 135/2.8 jest warte wspomnienia (również w zestawie z TCx1.4 tamrona). Kombinuje teraz bezlustro, w zasadzie bez jakichś bardzo wyuzdanych wymagań, poza tym żeby było małe w miare ergonomiczne. I miało wizjer oczywiście.
A6000 wydaje się być fajnym wyborem ale.... ten aparat wcale nie jest mały, a i ergonomia dziwna trochę przy pierwszym pomacaniu. I trochę taki... nieładny? Tutaj nie ukrywam że dużo bardziej pasuje mi wygląd i ergonomia np. OM-D. Generalnie na wielkośc chciałbym żeby aparat był zauważalnie mniejszy od posiadanego d5d, który przecież jakiś wielki nie jest.
Wiec pytanie jak w tytule - co z Sony jeśli nie A6000, żeby nie płakać potem że za wolny AF, że za dużo szumi, że....
MPX nie są jakieś krytycznie, chociaż nie ukrywam że 6mpx w d5d już trochę się przeterminowało...
I drugie pytanie - czy warto "trzymać" 135/2.8 i kombinować przejściówki, czy też lepiej poszukać czegoś umyślnego w wybranym systemie bezlustrowym? (tym bardziej ze przy mniejszej matrycy ten obiektyw robi tylko za tele, do portretu za długi)
A może jednak spróbować poszukać jakiegoś body zamiast d5d i zostać przy bagnecie A? Tylko żę wszystko co macałem z Alfy A było jakieś wielkie i strasznie plastikowe. Jakaś podpowiedź w temacie wspólczesniejszego body, niekoniecznie nowego, które mogloby zastąpić d5d bez powiększenia gabarytów? a najlepiej gdyby było mniejsze.
Obczytuje na boku samodzielnie, ale mam zaległości, więc liczę że ktoś wprost z głowy będzie wiedział.
dziekuje i pozdrawiam
BrunoJ
Aucun commentaire:
Enregistrer un commentaire