Po raz kolejny dzięki uprzejmości firmy Sony a dokładniej mówiąc dzięki naszym kolegom tam właśnie pracującym miałam okazję zapoznać się z kolejnym ich aparatem czyli… RX10 weszło do gry.
Trochę się broniłam bo jest to aparat mniej więcej wielkości A33 i A55 które zupełnie nie leżały mi w dłoniach. Zdecydowanie wolę większe! Żeby tak jeszcze do A99 dodawali przystojnego… tragarza eeeh rozmarzyłam się. :-D
Mimo obiekcji postanowiłam RX10 wypróbować. No i takie są moje wspomnienia z tego spotkania:
Pierwszym obiektem który miałam okazję odwiedzić z RX10 było Muzeum Historii Żydów Polskich w Warszawie. Bywam tam często na szkoleniach i z turystami. Ale również prywatnie bo jest to jeden z najpiękniejszych budynków jakie miałam okazję zobaczyć i zwiedzić. Jest też niezwykle fotogeniczny i co najważniejsze bardzo zmienny… jak piękna kobieta. Za każdym razem wygląda inaczej. Tak też było tym razem. I od razu przyszło mi wykorzystywać wysokie ISO:
ISO 1000
1.
ISO 3200
2.
Oba zdjęcia przedstawiają dekorację wnętrza nieistniejącej synagogi z Gwoźdźca. Odtworzenie na podstawie zachowanych zdjęć naturalnymi barwnikami. Wszystko będzie do obejrzenia dopiero od października jako część wystawy stałej.
ISO 3200
3.
4.
Hol główny. Przydała się opcja panoramy.
Wysokie ISO przydało się jeszcze na koncercie Panny Wyklęte. Koncert był wspaniały i cieszył się zasłużoną frekwencją. Nie bardzo mogłam się ruszyć i na wyciągniętych w górę rękach dzięki ruchomemu ekranowi udało mi się złapać kilka ujęć:
ISO 3200
5.
Powyżej publiczność na niebiesko a poniżej artyści na kolorowo:
6.
7.
8.
Nie lubię latać. Co tu gadać, boję się i już. A ten rok obfituje dosyć niespodziewane w latanie. Najpierw był Londyn a zaraz potem trafił mi się następny lot. Tym razem do Malmo. Jeden dzień na zwiedzenie urokliwego szwedzkiego miasta i przejazd pociągiem do Kopenhagi. Tym razem bagaż mogłam wziąć większy więc i RX10 wpasował się w ten wyjazd.
Ciche i spokojne,w sobotni poranek, miasto okazało się być nie do końca tak bezpieczne jak nam się wydawało. Zostałyśmy zaatakowane przez ptaki. Jak u Hitchcocka! Dodam tylko, że tuż po zrobieniu tego zdjęcia zostałam potraktowana przez jednego osobnika bardzo obcesowo… Przeżyłam ale tylko dzięki uprzejmości pracowników pobliskiego muzeum gdzie mogłam się doczyścić. ;-)
9.
10.
Ptaki… brrrrr ale autofokus się sprawdził tylko jedno z serii było nietrafione.
W Polsce jeszcze nie było kwiatków a Malmo i Kopenhaga już cieszyły się kolorami. Zarówno w normalnym trybie jak i w trybie makro kwiaty prezentowały się pięknie:
11.
12.
i makro:
13.
14.
Kopenhaga to jedno z takich miast gdzie czuję się bezpieczna nawet po zmroku więc wieczorny spacer znowu dał pole do popisu umiejętnościom aparatu:
ISO 6400
15.
16.
ISO 3200
17.
czasami wystarczało ISO 800
18.
Dzień spędzony na rowerze pozwolił na kilka ujęć ulicznych. Sprawdził się autofokus. Zajęta przeglądaniem zdjęć na chwilę podniosłam głowę. Zobaczyłam przepięknego białego puchatego psa prowadzącego swojego właściciela. Podniosłam odruchowo aparat i nacisnęłam spust. Strzał w dziesiątkę. Czyż nie mam racji mówiąc o białym puchaczu? :-)
19.
W tym samym miejscu jeszcze jeden obraz mnie urzekł. Przez dłuższą chwilę obserwowałam okno w pobliskim domu. Drugie śniadanie tak chyba mogę nazwać tę scenę. Gdyby nie ruchomy ekran i dobra ogniskowa nie odważyłabym się zrobić tego zdjęcia. Dyskretnie, nie zwracając niczyjej uwagi udało mi się na moment zajrzeć w świat Pana ze Zdjęcia i utrwalić zwyczajnie piękną chwilę. Bardzo lubię to zdjęcie.
20.
Okrągła wieża to jedna z głównych atrakcji turystycznych w Kopenhadze. Tutaj trochę brakowało szerokości obiektywu ale i tak chyba udało mi się ująć niezwykłość tego miejsca.
21.
Przy okazji wypróbowałam lampę błyskową. Z efektów jej użycia jestem zadowolona.Była mi posłuszna niż ta w mojej A700.
22.
23.
Autofokus RX10 poradził sobie również świetnie z szybami zarówno busa:
24.
25.
jak i samolotu – podwójnymi!:
26.
27.
28.
Po powrocie z Danii nadeszła chwila pożegnania z RX10 bo kolejka chętnych do wypróbowania sprzętu już stała przytupując nogami z niecierpliwości. Znowu zabrakło czasu na kręcenie filmów a chyba mam coraz większą ochotę.
Myślę, że nie poznałam wszystkich zalet tego modelu. Może była to tylko krótka przelotna znajomość. Może będzie jeszcze okazja żeby zaprzyjaźnić się z RX10. Tego nie wiem. Wiem, że nawet ten krótki kontakt zaowocował kolejnymi fotograficznymi doświadczeniami i przynajmniej kilkoma zdjęciami z których jestem zadowolona. To wystarczyło, żebym polubiła RX10.
Moim zdaniem RX10 to kolejny model aparatu z oferty Sony, na który warto zwrócić uwagę.
:-)
Trochę się broniłam bo jest to aparat mniej więcej wielkości A33 i A55 które zupełnie nie leżały mi w dłoniach. Zdecydowanie wolę większe! Żeby tak jeszcze do A99 dodawali przystojnego… tragarza eeeh rozmarzyłam się. :-D
Mimo obiekcji postanowiłam RX10 wypróbować. No i takie są moje wspomnienia z tego spotkania:
Pierwszym obiektem który miałam okazję odwiedzić z RX10 było Muzeum Historii Żydów Polskich w Warszawie. Bywam tam często na szkoleniach i z turystami. Ale również prywatnie bo jest to jeden z najpiękniejszych budynków jakie miałam okazję zobaczyć i zwiedzić. Jest też niezwykle fotogeniczny i co najważniejsze bardzo zmienny… jak piękna kobieta. Za każdym razem wygląda inaczej. Tak też było tym razem. I od razu przyszło mi wykorzystywać wysokie ISO:
ISO 1000
1.
ISO 3200
2.
Oba zdjęcia przedstawiają dekorację wnętrza nieistniejącej synagogi z Gwoźdźca. Odtworzenie na podstawie zachowanych zdjęć naturalnymi barwnikami. Wszystko będzie do obejrzenia dopiero od października jako część wystawy stałej.
ISO 3200
3.
4.
Hol główny. Przydała się opcja panoramy.
Wysokie ISO przydało się jeszcze na koncercie Panny Wyklęte. Koncert był wspaniały i cieszył się zasłużoną frekwencją. Nie bardzo mogłam się ruszyć i na wyciągniętych w górę rękach dzięki ruchomemu ekranowi udało mi się złapać kilka ujęć:
ISO 3200
5.
Powyżej publiczność na niebiesko a poniżej artyści na kolorowo:
6.
7.
8.
Nie lubię latać. Co tu gadać, boję się i już. A ten rok obfituje dosyć niespodziewane w latanie. Najpierw był Londyn a zaraz potem trafił mi się następny lot. Tym razem do Malmo. Jeden dzień na zwiedzenie urokliwego szwedzkiego miasta i przejazd pociągiem do Kopenhagi. Tym razem bagaż mogłam wziąć większy więc i RX10 wpasował się w ten wyjazd.
Ciche i spokojne,w sobotni poranek, miasto okazało się być nie do końca tak bezpieczne jak nam się wydawało. Zostałyśmy zaatakowane przez ptaki. Jak u Hitchcocka! Dodam tylko, że tuż po zrobieniu tego zdjęcia zostałam potraktowana przez jednego osobnika bardzo obcesowo… Przeżyłam ale tylko dzięki uprzejmości pracowników pobliskiego muzeum gdzie mogłam się doczyścić. ;-)
9.
10.
Ptaki… brrrrr ale autofokus się sprawdził tylko jedno z serii było nietrafione.
W Polsce jeszcze nie było kwiatków a Malmo i Kopenhaga już cieszyły się kolorami. Zarówno w normalnym trybie jak i w trybie makro kwiaty prezentowały się pięknie:
11.
12.
i makro:
13.
14.
Kopenhaga to jedno z takich miast gdzie czuję się bezpieczna nawet po zmroku więc wieczorny spacer znowu dał pole do popisu umiejętnościom aparatu:
ISO 6400
15.
16.
ISO 3200
17.
czasami wystarczało ISO 800
18.
Dzień spędzony na rowerze pozwolił na kilka ujęć ulicznych. Sprawdził się autofokus. Zajęta przeglądaniem zdjęć na chwilę podniosłam głowę. Zobaczyłam przepięknego białego puchatego psa prowadzącego swojego właściciela. Podniosłam odruchowo aparat i nacisnęłam spust. Strzał w dziesiątkę. Czyż nie mam racji mówiąc o białym puchaczu? :-)
19.
W tym samym miejscu jeszcze jeden obraz mnie urzekł. Przez dłuższą chwilę obserwowałam okno w pobliskim domu. Drugie śniadanie tak chyba mogę nazwać tę scenę. Gdyby nie ruchomy ekran i dobra ogniskowa nie odważyłabym się zrobić tego zdjęcia. Dyskretnie, nie zwracając niczyjej uwagi udało mi się na moment zajrzeć w świat Pana ze Zdjęcia i utrwalić zwyczajnie piękną chwilę. Bardzo lubię to zdjęcie.
20.
Okrągła wieża to jedna z głównych atrakcji turystycznych w Kopenhadze. Tutaj trochę brakowało szerokości obiektywu ale i tak chyba udało mi się ująć niezwykłość tego miejsca.
21.
Przy okazji wypróbowałam lampę błyskową. Z efektów jej użycia jestem zadowolona.Była mi posłuszna niż ta w mojej A700.
22.
23.
Autofokus RX10 poradził sobie również świetnie z szybami zarówno busa:
24.
25.
jak i samolotu – podwójnymi!:
26.
27.
28.
Po powrocie z Danii nadeszła chwila pożegnania z RX10 bo kolejka chętnych do wypróbowania sprzętu już stała przytupując nogami z niecierpliwości. Znowu zabrakło czasu na kręcenie filmów a chyba mam coraz większą ochotę.
Myślę, że nie poznałam wszystkich zalet tego modelu. Może była to tylko krótka przelotna znajomość. Może będzie jeszcze okazja żeby zaprzyjaźnić się z RX10. Tego nie wiem. Wiem, że nawet ten krótki kontakt zaowocował kolejnymi fotograficznymi doświadczeniami i przynajmniej kilkoma zdjęciami z których jestem zadowolona. To wystarczyło, żebym polubiła RX10.
Moim zdaniem RX10 to kolejny model aparatu z oferty Sony, na który warto zwrócić uwagę.
:-)
Aucun commentaire:
Enregistrer un commentaire